O mnie

Pawłów, Śwętokrzyskie, Poland
Mam na imię Iza. Od lat interesuje się religią. Lubię śpiewać głównie piosenki o charakterze religijnym. Pisze też wiersze o tematyce religijnej. Uczęszczałam na spotkania katolickiego ruchu Światło-Życie. Zapraszam Cię na mojego drugiego bloga "Moją drogą jest wiara", który jest kontynuacją tutejszego oraz na trzeci pt. " Wierzyć bardziej". Powstał również czwarty, który poświęciłam tematyce życia i rodziny- chwiladlaludzkiegozycia.blogspot.com

poniedziałek, 4 września 2017

Wzrost, proces, przemiana



Św. Ignacy nie używał słowa „formacja”, mówił natomiast o „probacji”, czyli czasie próby. W tym kontekście jezuickie przygotowanie staje się bardziej wypróbowywaniem i zaprawianiem do służby niż formowaniem. W czasie długiego procesu probacji jesteśmy wypróbowywani przez Ewangelię.

Więcej Chrystusa
Duchowość ignacjańska odsyła zasadniczo do trzech kluczowych słów. Pierwsze z nich to wzrost, który wiąże się z magis („więcej”). Istnieje magis właściwe i magis rozumiane błędnie. To wypaczone można utożsamiać z hasłami typu: więcej mnie, więcej studiów, więcej tytułów, prestiżu
i siły, więcej współzawodnictwa i zazdrości. Magis prawdziwe natomiast to: więcej Chrystusa,
a mniej tego, co tylko moje. Paradoksalnie więc magis to umniejszanie się, które prowadzi
do większej pokory i do większej służby na wzór Chrystusa i dla Chrystusa. Takie nastawienie prowadzi do wzrostu.

Trzeba jednak w tym wzroście przygotować się na długotrwały proces. Proces to kolejne słowo odnoszące się do duchowości ignacjańskiej, o którym chcę tu powiedzieć. Całe życie jest procesem, podczas którego uczymy się wzrastać. Jest on długi i wymaga osoby towarzyszącej. Niezależnie od tego, jak bardzo się staramy, nie da się osiągnąć wszystkiego na początku drogi, w nowicjacie.
To tylko wstęp, który kształtuje właściwe podejście i wprowadza w proces uczenia się. Wzrastamy natomiast przez całe życie.

W nowicjacie, na początku drogi, winniśmy przede wszystkim uczyć się przejrzystości. Jeśli nowicjusz zamyka się na prowadzenie osoby towarzyszącej, szybko przestaje się rozwijać. Kiedy idziemy do lekarza, musimy mu powiedzieć, co nas boli, ponieważ tylko dzięki temu możliwa stanie się pomoc specjalisty. Kiedy jesteśmy szczerzy i przejrzyści, wzrastamy. Gdy zatrzymujemy wstydliwe rzeczy dla siebie, osoby towarzyszące nie mogą nam pomóc.

Trzecim słowem kluczowym w kontekście duchowości ignacjańskiej jest przemiana – transformacja. Można powiedzieć, że cała jezuicka duchowość dotyczy przemiany, jest jak Eucharystia. Jesteśmy jak kawałek chleba albo kielich wina, które zostają przemienione w Ciało i Krew. Również my zostajemy przemienieni w Chrystusa. On staje się zasadą naszego życia i ostatecznym jego celem.
To wielka tajemnica: Jezus stał się człowiekiem, by być blisko nas. Tylko patrząc na Chrystusa, wiemy, kim jesteśmy i co oznacza magis. A to z kolei daje nam szersze spojrzenie na inne kwestie. Chodzi więc o proces przemiany. Podobnie jest w pracy duszpasterskiej: pomagamy ludziom w ich wzroście i przemianie. W tym właśnie wyraża się jezuicki sposób postępowania, jezuickie podejście do życia i służby.

Czas próby
Św. Ignacy nie używał słowa „formacja”, mówił natomiast o „probacji”, czyli czasie próby. W tym kontekście jezuickie przygotowanie staje się bardziej wypróbowywaniem i zaprawianiem do służby niż formowaniem. W czasie długiego procesu probacji jesteśmy wypróbowywani przez Ewangelię. Oczywiście takie próbowanie jest częścią życia każdego chrześcijanina, ale jezuity w szczególności.
Już samo życie, otaczająca nas rzeczywistość jest testem. Kto przygotował – uformował naszych rodziców, dobrych chrześcijan i ludzi? Przygotowało ich życie, rzeczywistość dnia codziennego: bycie razem, wychowywanie dzieci, rezygnacja z siebie, by mogły dojrzewać ich pociechy. Być może czasem woleliby robić coś innego, ale musieli zostać w domu ze względu na chore dziecko.
Rzeczywistość – życie jest wielkim testem także dla jezuitów. Być może niektórzy chcieliby robić wiele różnych rzeczy, tymczasem przełożony mówi, że będą robić nie to, czego chcą, a coś, co w danej chwili jest bardziej potrzebne. I trzeba to przyjąć. To bardzo dobry test. Czasami jezuici mają trudności w byciu posłusznymi na przykład świeckim dyrektorom szkoły. Nie rozumieją, na czym polega test rzeczywistości. Przecież miliony ludzi na świecie są posłuszne swoim dyrektorom. Dlaczego my nie akceptujemy takiej rzeczywistości? Podobnie jak jesteśmy posłuszni zaleceniom lekarza, tak powinniśmy przestrzegać zaleceń profesjonalisty, z którym pracujemy.

Jako jezuici nie powinniśmy tworzyć własnej rzeczywistości poza światem zwykłych ludzi. Żyjemy pośród nich, a otaczające nas środowisko jest ważnym czynnikiem wzrostu i formacji. Codzienność niesie ze sobą trudności, które sprawiają, że nasza służba staje się prawdziwsza. Częścią tego testu bywają także nie najlepsi przełożeni. Są oni wyzwaniem dającym okazję do wzrostu w dojrzałości
i cierpliwości. To część testu na człowieczeństwo, zdrowy rozsądek, zdolność do ulepszania świata. Nie w każdej firmie ludzie mają dobrych szefów. Czasem mają bardzo złych przełożonych, ale żyją
z tym, bo muszą utrzymać swoją rodzinę.

Rzeczywistość może być doskonałym sprawdzianem świętości, a rodzina to najlepsza jej szkoła. Jestem przekonany, że od wielu świętych, dobrych rodziców, którzy całkowicie poświęcają się swoim dzieciom, by je wychować, moglibyśmy się wiele nauczyć. To prawdziwa szkoła świętości.
Każdego dnia budować wspólnotę
Pragnę podkreślić jeszcze rolę wspólnoty w duchowości ignacjańskiej i jezuickiej. Wspólnota to wielki wróg ewangelizowania zmierzającego w kierunku indywidualizmu. Na przykład niezwykle wspólnotowa jest tradycja i duchowość wschodnia, azjatycka. Składają się na nią między innymi: porozumienie, dialog, harmonia, tolerancja, otwartość na innych. Spędziłem w Azji prawie czterdzieści osiem lat, ale muszę przyznać, że nawet tam w Towarzystwie Jezusowym mamy
do czynienia z indywidualizmem. To duża pokusa.
Jezuici są wielkimi indywidualistami. Może dzieje się tak ze względu na chęć współzawodnictwa. Tyle że w takiej sytuacji mamy do czynienia z fałszywie rozumianym magis. Najważniejsze jest królestwo Boże. To, co dla niego robimy, nie jest drugorzędne, ale jeśli ktoś robi podobną rzecz, trzeba się z tego cieszyć, a nie konkurować z nim. Przybliżanie się królestwa Bożego nie jest moją osobistą zasługą. Dlatego uważam, że współzawodnictwo jest dużym zagrożeniem. Kiedy studiujemy, może pojawić się pokusa, by więcej czasu poświęcać nauce, zamiast modlitwie.
To prowadzi do rozproszenia. Bóg nie chce, byśmy byli najlepsi, ale pragnie naszej służby. Róbmy więc wszystko, co pomaga nam służyć. Królestwo Boże wzrasta przez wspólną pracę wielu ludzi. 

Dlatego wspólnota jest tak ważna.
Jezuici od czasów św. Ignacego uważają siebie przede wszystkim za przyjaciół w Panu. Jesteśmy grupą przyjaciół. Nie musisz lubić wszystkich braci, ważne, byś ich szanował, podziwiał i widział, że dobrze czynią. To wystarczy, by każdego dnia budować wspólnotę. Nierzadko prowadzi to właśnie do przyjaźni. Jednak nawet jeśli za kimś nie przepadamy, nie jest to powód, by przestać się angażować we wspólne dzieło. To raczej okazja do spojrzenia na tego człowieka w innym świetle, na nowo. On także został wybrany przez Boga jako Jego przyjaciel, a nasz współbrat czy współpracownik.

Na początku drogi ku przemianie ważne jest poznanie siebie. Nowicjat to czas próby. Zawsze będziemy próbowani przez rzeczywistość, to jednak pomoże nam w poznaniu samych siebie. Znając siebie i pozwalając innym, by nas poznali, możemy służyć ludziom. Mamy być tymi, którzy chcą pomagać, a nie poświęcają się dla kariery czy lepszego wynagrodzenia. Mamy być tymi, którzy pragną królestwa Bożego na ziemi. Powinniśmy dążyć do tego, by ludzie wzrastali w wierze i przez to byli bliżej Boga. Jak mówił św. Ignacy, winniśmy być ludźmi wielkich pragnień. Jednak mając je, nie możemy się wywyższać. Krótko mówiąc, winniśmy być skromnymi ludźmi z wielkimi pragnieniami.
Adolfo Nicolás SJ

czwartek, 11 lutego 2016

Dlaczego według ciebie warto czytać Pismo Święte podczas modlitwy?

Modlitwa jest jak oddychanie. Jest potrzebna w życiu każdego katolika. Tak jak człowiek potrzebuje powietrza do życia tak osoba wierząca potrzebuje modlitwy do życia Bogiem. Jezus jest drogą, prawdą i życiem jest potrzebny do naszego funkcjonowania. Modlitwa Pismem Świętym  pomaga poznawać Boga. Pismo Święte to list miłosny od Boga do nas. Medytację z Biblią nazywa się w oazie namiotem spotkania od sytuacji z księgi wyjścia, gdzie Mojżesz spotykał się sam na sam z Bogiem w namiocie poza miastem. W ciszy, z dala od problemów. W cichym miejscu pokoju z Biblią na rozmowie z Bogiem warto rozmawiać każdego dnia. wiem na swoim przykładzie że to wspaniałe rozwiązanie.

czwartek, 4 lutego 2016

Czym się wyróżnia chrześcijanin i jak spotkać Boga?


Chrześcijanin to ogólna nazwa. Pod pojęciem chrześcijanin można mówić o kościele rzymskokatolickim, prawosławnym i protestanckim. Zatem chrześcijanin powinien wyróżniać się systematyczną lekturą Biblii, uczęszczaniem do kościoła, przyjmowaniem Komunii, przestrzeganiem Bożych przykazań i głoszeniem wiary innym. Ale patrząc na dzisiejszy świat rozumienie pojęcia katolik jest inne. Zresztą przeżywanie wiary odbiega od norm jakie zostały nam dane przez Boga. dzisiejszy katolik skupia się na uczęszczaniu do kościoła a reszta jest mu obojętna. Nawet jeśli idzie do kościoła to wychodząc z niego potrafi dawać złe świadectwo.  Jednakże aby całkowicie nie skrytykować katolika trzeba wspomnieć o osobach które należą do wspólnot. Ich wiara zdecydowanie różni się od stereotypu katolika. Patrząc np. na rodziny z domowego kościoła można dostrzec żywą wiarę bowiem oni przez prace nad sobą, przez rekolekcje ubogacają swoje rodziny. Dzieci mogą poznawać Boga od najmłodszych lat. Ale nawet osoby ze wspólnot, które mogłoby się wydawać są mocno związane z Bogiem mają trudności, popełniają błędy. Nie są ideałami. Potrzebują Bożej pomocy jak wszyscy ludzie. Pojawia się zatem pytanie jak spotkać Boga? Bóg nie jest odległy, On jest blisko nas tylko musimy chcieć tego doświadczyć. Musimy otworzyć się na jego działanie. Musimy umiejscowić Go na tronie własnego życia. Rodziny które to zrobiły przeżywają swoje problemy w obliczu Bożej miłości. Dzięki więzi z Bogiem mogą łatwiej dostrzec problem i go rozwiązać, mogą też przekazywać z łatwością to jak Bóg czyni cuda w ich życiu. na zakończenie chciałabym was zaprosić abyście patrząc na dwa obrazy katolika wybrali ten właściwy, tzn ten którego fundamentem jest Chrystus, ten który widzi wszystko przez pryzmat Boga. Tylko z Bogiem osiągniemy prawdziwe szczęście. Bóg pytając się świętego Piotra o miłość ku niemu zniża się za 3 razem do jego poziomu pytając go czy mnie lubisz bowiem wie że jego wiara nie sięga poziomu oddania życia za Jezusa. Te podstawowe uczynki tzn modlitwa, chodzenie do kościoła, pomaganie innym to właśnie poziom św. Piotra, to tylko albo aż powiedzenie Jezusowi lubię cię.

Szukaj na tym blogu

Wikipedia

Wyniki wyszukiwania

Popularne posty