O mnie

Pawłów, Śwętokrzyskie, Poland
Mam na imię Iza. Od lat interesuje się religią. Lubię śpiewać głównie piosenki o charakterze religijnym. Pisze też wiersze o tematyce religijnej. Uczęszczałam na spotkania katolickiego ruchu Światło-Życie. Zapraszam Cię na mojego drugiego bloga "Moją drogą jest wiara", który jest kontynuacją tutejszego oraz na trzeci pt. " Wierzyć bardziej". Powstał również czwarty, który poświęciłam tematyce życia i rodziny- chwiladlaludzkiegozycia.blogspot.com

czwartek, 9 stycznia 2014

Dla wyznawców Chrystusa nastaje czas coraz trudniejszy


Zwracamy uwagę na te rejony świata oraz te wydarzenia, gdzie leje się krew. 
I słusznie, bo nie powinniśmy przechodzić nad nimi do porządku dziennego. Ale nie wolno zapomnieć, że sytuacja chrześcijan w Europie też jest bardzo trudna i stale się pogarsza. Co prawda nie dochodzi do tak drastycznych prześladowań, jak w innych rejonach świata, które kończą się przelewem krwi, ale coraz częściej i coraz bezczelniej są podważane, wyśmiewane i wyszydzane chrześcijańskie wartości oraz sposób życia i prawdy wiary chrześcijańskiej. To wszystko składa się na ogólniejszą atmosferę, która sprawia, że dla chrześcijaństwa nastaje czas coraz trudniejszy. Mając w pamięci starożytną prawdę, że "krew męczenników jest nasieniem chrześcijan", trzeba - zwracając baczną uwagę na położenie wyznawców Chrystusa w innych rejonach świata i przeżywając solidarność z nimi - zdecydowanie mocniej
i wyraźniej artykułować chrześcijańską tożsamość w Europie, również w Polsce. Jedno nierozdzielnie łączy się z drugim, to drugie zaś, czyli troska o obronę chrześcijańskiej tożsamości w Europie, wymaga wcale nie mniejszej odwagi niż dawanie świadectwa posuniętego aż do męczeństwa. Myślę więc, że trzeba
z jednakowym realizmem patrzeć na te rejony świata, gdzie chrześcijanie są otwarcie i krwawo prześladowani, jak też na znacznie bliższe nam rejony Europy, w których wrogość wobec chrześcijaństwa uwidacznia się na rozmaite inne sposoby, ale często wcale nie jest mniej dotkliwa. Co więcej, patrząc w dalszej perspektywie, może przynieść podobnie dramatyczne skutki.

not. MMP




Ks. prof. Waldemar Chrostowski z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie
i Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu



Piramida życia duchowego

 
 To jest jak wyprawa w góry. Wchodzimy na szlak, który ma nas doprowadzić na szczyt, który widzimy na początku. Musimy zaufać, że ten szlak doprowadzi nas do celu. Czasem wchodzimy w taką mgłę, że stawiając nogę nie widzimy już ani ziemi, ani nogi. A jednak trzeba tę nogę postawić.
Wiemy, że życie wewnętrzne i życie duchowe to dwie różne rzeczy. Życie wewnętrzne to świat emocji, spostrzeżeń i wszelkich doświadczeń zmysłowych. Ten świat jest udziałem nie tylko człowieka – mają go również zwierzęta. Natomiast życie duchowe to coś bardziej skomplikowanego. Zaczyna się wtedy, kiedy w grę wchodzą pewne wartości, takie jak: prawość, sprawiedliwość, godność, roztropność, mądrość itp. W chwili, gdy te wartości stają się dla człowieka cenne, kiedy stają się częścią nas i mają wpływ na nasze decyzje mówimy o życiu duchowym. Zdolność do prowadzenia głębokiego życia duchowego jest w każdym człowieku, choć nie wszyscy się na nie decydują, nie wszyscy decydują się żyć wartościami.

Poszukiwanie sacrum
Samo życie duchowe też posiada różne szczeble. Przyjęcie wartości typu prawość, sprawiedliwość, godność to dopiero początek. Szczebel wyżej jest życie duchowe religijne, w którym człowiek doświadcza i poszukuje sacrum. I znów trzeba zaznaczyć, że w każdym człowieku jest zdolność do doświadczania sacrum. Jesteśmy tak skonstruowani, że bez względu na to w jakiej religii i kulturze zostaniemy wychowani, poszukiwanie sacrum jest dla nas czymś najważniejszym i wpływa na nasze życiowe decyzje.
Następny poziom to życie chrześcijańskie. To jest poziom, w którym nie chodzi już o jakieś nieskonkretyzowane sacrum. Tutaj punktem odniesienia jest Chrystus jako jedyny Zbawiciel i Ten, Który wprowadza w tajemnicę Trójcy Świętej. Warto zwrócić uwagę, że do tej pory mówiliśmy o życiu duchowym, które człowiek mógł prowadzić bazując na swoich naturalnych zdolnościach, inicjatywa wychodziła od niego. Można przeżyć całe swoje życie pozostając jedynie na tym poziomie. Natomiast w wymiarze życia duchowego, które nazywa się życiem chrześcijańskim, inicjatywa pochodzi od Boga. Bez przyjęcia objawiającego się Boga nie można mówić o chrześcijaństwie.
Ale to jeszcze nie wszystko. Szczytem i pełnią życia duchowego jest spotkanie Jezusa w doświadczeniu Kościoła katolickiego. To świat, w którym człowiek trwa we wspólnocie Kościoła, żyje sakramentami, Tradycją i teraźniejszością. Trwanie w Kościele gwarantuje prawdziwość w odczytywaniu Objawienia. Kościół nigdy nie zagubi i nie zafałszuje Objawienia, Chrystus zapewnia nas o tym mówiąc, że będzie z nami aż do skończenia świata.
Cztery etapy nawrócenia
Podstawą wszelkiego życia duchowego jest nawrócenie. Nawrócenie to świadoma decyzja człowieka na życie wiarą. Czasem wydaje nam się, że nawrócenie to coś, co dotyczy ludzi niewierzących. Ale ono jest konieczne zarówno wtedy, kiedy człowiek jest niewierzący, jak i wtedy, kiedy wychował się w wierzącej rodzinie, w kulturze religijnej.
Nawet gdyby ktoś żył całe życie w wierzącej rodzinie, kultywował tradycje i wiedział dużo o chrześcijaństwie, ale nie podjąłby nigdy świadomej decyzji wejścia na drogę wiary, pozostałby tak naprawdę człowiekiem niewierzącym. Byłby chrześcijaninem w wymiarze kultury, ale nie byłby człowiekiem wierzącym.
Nawrócenie to przewartościowanie, to podjęcie trudu by wartości, które są w nas na poziomie wiedzy zeszły do poziomu serca i miały wpływ na nasze decyzje. O czymś takim możemy mówić choćby w przypadku św. Pawła. Po spotkaniu Chrystusa w drodze do Damaszku najpierw oślepł na kilka dni, potem udał się na pustynię, w końcu został wysłany przez gminę chrześcijańską do Tarsu. I dopiero wówczas tak naprawdę dokonywało się w nim nawrócenie.
Nawrócenie to nie chwila, w której coś nas dotknie i wybuchną w nas pobożne uczucia. Nawrócenie to decyzja, po podjęciu której trzeba wszystko w sobie przepracować.
Tak jak to zrobił św. Paweł. Gdy po okresie oddalenia przyszedł po niego Barnaba, Paweł miał już wszystko przewartościowane i ponazywane na nowo. Świadczą o tym jego listy, w których pisze, że to wiara w Chrystusa, a nie wierność Prawu, jest najważniejsza. „Ja byłem doskonałym faryzeuszem – pisał – wypełniałem wszystkie uczynki i w tym względzie nie można mieć do mnie żadnego zarzutu, a jednak nie to jest ważne, tylko Chrystus”.
Warto przyjrzeć się bliżej nawróceniu św. Pawła. W tym nawróceniu są cztery momenty, które można odnaleźć w każdym nawróceniu:
– po pierwsze, poznanie Boga,
– po drugie, poznanie siebie,
– po trzecie, posłanie
– po czwarte, trwanie w Kościele.
Kiedy czytamy Dzieje Apostolskie, możemy dokładnie te punkty uchwycić. Kto jesteś Panie? – zapytał Paweł. Ja jestem Jezus, którego ty prześladujesz (Dz 9, 5). W ten sposób Paweł poznaje Boga. Bóg objawia mu się w Jezusie Chrystusie. I wtedy Paweł poznaje również siebie, widzi, że jest prześladowcą Boga. Potem jest moment posłania: Wybrałem sobie tego człowieka jako narzędzie. On zaniesie imię moje do pogan i królów, i do synów Izraela (Dz 9, 15). Ale to odbywa się już we wspólnocie, w Kościele. W Kościele zrealizuje się także powołanie Pawła.
Trzy drogi i ścieżka we mgle
Podjęcie decyzji, nawrócenie, oznacza wejście na drogę dojrzewania w wierze. Tradycja chrześcijańska dzieli tą drogę na trzy etapy (niektórzy nazywają je drogami): oczyszczenia, oświecenia i zjednoczenia. Tuż po nawróceniu człowiek stara się – ze względu na Boga – wyeliminować ze swojego życia wszystkie grzechy, nawet te najdrobniejsze. Jest to czas oczyszczenia, okres pracy nad tym, co oddziela nas od Pana Boga, czyli nad naszymi słabościami, przyzwyczajeniami i nałogami. Po okresie oczyszczenia przychodzi okres oświecenia, kiedy wady i grzechy już nam tak bardzo nie dokuczają (choć nigdy do końca ich się nie pozbędziemy), a za wszelką cenę staramy się poznać Boga. Łatwiej nam czynić dobro i unikać zła. Jest to też etap kontemplacji, bycia z Panem, poznawania Go. Trzecim etapem jest zjednoczenie – przylgnięcie do Boga, zawierzenie Mu. Wtedy człowiek staje się wrażliwy na działanie Ducha Świętego, przyjmuje Jego dary. Na tym etapie jest już tylko trwanie w Tajemnicy, więź z Bogiem. Nie należy traktować tych etapów jako sztywnych przedziałów czasowych. Tak naprawdę te etapy przeplatają się ze sobą i wielokrotnie powtarzają. Aż do śmierci przecież będziemy walczyć z naszymi grzechami, a Pan Bóg mimo tych grzechów będzie nas obdarzał swoją obecnością. Do końca życia też będziemy szukali „oświecenia”, czyli prawdy o Bogu i nas samych.
Na początku, kiedy pracujemy nad sobą, widzimy swój szybki wzrost, widzimy jak szybko się zmieniamy. Jednak w pewnym momencie mamy wrażenie, że zwalniamy, wydaje się nam, że nic się w nas nie zmienia. Zastanawiamy się czy nie szukać gdzieś indziej. Wtedy najważniejsza staje się wierność obranej drodze. Jeśli jesteśmy wierni, z czasem zobaczymy jak wiele się w nas dokonało. To jest jak wyprawa w góry. Wchodzimy na szlak, który ma nas doprowadzić na szczyt, który widzimy na początku. Za chwilę jednak na naszej drodze pojawia się las i szczytu już nie widać, pozostaje tylko ścieżka. Widzimy zaledwie na trzy kroki do przodu, do następnego zakrętu. Patrzymy, w którą stronę prowadzi droga i stawiamy kolejne kroki. I tak kawałek po kawałku.

Musimy zaufać, że ten szlak doprowadzi nas do celu. Czasem wchodzimy w taką mgłę, że stawiając nogę nie widzimy już ani ziemi ani nogi. A jednak trzeba tę nogę postawić. Stawiamy, bo mamy zaufanie nie do naszych zmysłów i nawet nie do naszego doświadczenia, ale do Kościoła. Co to znaczy mieć zaufanie do Kościoła? To znaczy pamiętać o Tradycji, o doświadczeniach tych, którzy byli przed nami i już to przeżywali, w końcu polegać na spowiedniku, który pomaga nam zrozumieć siebie. Moment zanurzenia w Kościele jest bardzo ważny.

W Kościele wschodnim podkreśla się mocno, że mistyk to ten, który nie skupia się na swoim subiektywnym przeżyciu mistycznym, ale przede wszystkim chłonie to, co naucza Kościół. To dla niego jest najważniejsze. Dlaczego? Bo jeśli będzie sam na swojej drodze, może popaść w błędy, z których Kościół już dawno się uleczył.
Andrzej Kamiński OP

Chrześcijańska postawa wobec cierpienia


Cierpienie jest nieodłączną częścią naszego życia. Należy jednak rozróżnić trudne chwile od złych. Bo nie każde ciężkie chwile to zło i nie każde zło to te trudne chwile. Trudne chwile pochodzą od Boga i pomagają nam bliżej zjednoczyć się z Bogiem. Natomiast zło to brak obecności Boga, złe chwile to te gdy diabeł zaczyna kusić człowieka. Szatan jest bardzo cierpliwy i nieprzerwanie czyha przy nas i kusi każdego dnia abyśmy do niego przyszli
i jego uznali za pana i króla świata. Człowiek cierpi od początków swego istnienia poprzez zerwanie zakazanego owocu czyli grzech pierworodny.
To ufność  Bogu pomaga nam walczyć z szatanem z jego brutalnym zachowaniem w stosunku do nas.

Film  „Zamki na lodzie” ukazuje miłość chłopaka i dziewczyny. Przeżywają łatwe i trudne chwile ale przecież Bóg  nie mówił nic iż nasze życie będzie pozbawione cierpienia. Mimo rozłąki, tragicznego dla dziewczyny wypadku  ich związek nadal trwa. Bo prawdziwej miłości nic nie jest w stanie rozerwać. Utrata przez dziewczynę wzroku ukazuje iż do spełnienia swych pasji wystarcza tylko chęci i pomoc bliskich osób. Można mię mnóstwo pieniędzy, najlepszy samochód, ale jeśli nie będziemy budować swego życia na Bogu nic w życiu nie osiągniemy.


Jan Paweł II powiedział takie słowa „Bogaty nie jest ten kto posiada lecz ten kto daje” Bohater filmu, młody ambitny chłopak poświęcił swój czas aby się zająć swą niewidomą dziewczyną. Zajmowanie się tylko swoimi własnymi sprawami powoduje zanikaniem czułości na cierpienie innych, a także do rozwijania się egoizmu.

Jak napisał Antoine Saint-Exupery w Małym Księciu „Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu”. Często szukamy szczęścia w niewłaściwych miejscach. A prawdziwe szczęście pochodzi od Boga. „Szczęśliwy ten kto godzi się z przeciwnościami jakie zsyła mu los”. Miłość Boga jest niezmierzona i nieograniczona. Wszystkie nieszczęścia jakie zdarzają się nam w życiu są po to aby sprawdzić naszą wiarę ku Bogu.

Chrystus  poświęcił swe życie z miłości do nas. Cierpiał niewinnie, abyśmy teraz mogli żyć pełnią radości. Codziennie doznaje od nas przykrości. Szukamy za daleko, bo przecież pełnia szczęścia jest blisko nas, oddalamy się od największego skarbu jaki jest na tym świecie. Jego miłość jest tak silna, że jeśli naprawdę tego pragniemy potrafi pokonać wszelkie zło, cierpienie, życiowe zakręty, nasze słabości i upadki. Przecież nie musiał umierać za nas, ale kochał i kocha nas. Tak jak Bóg Go kochał i mimo to poświęcił Jezusa dla naszego zbawienia, tak i my spróbujmy czasami  zastanowić się czy postępujemy słusznie.
Życie to najcudowniejszy dar jaki otrzymaliśmy od Boga. Rodzimy się jako niezdolne do samodzielnego egzystowania istoty, które potrzebują życiowego wsparcia bliskiej sercu osoby. Przechodząc przez życie pokonujemy trudne i łatwe chwile. Wystarczy moment nieuwagi, a to co dla nas cenne znika. Życie to nie sen to nasze realne istnienie. Pewne sytuacje które dokonują się w naszym życiu są po to, aby nam pokazać, że to wszystko ma sens.


Szukaj na tym blogu

Wikipedia

Wyniki wyszukiwania

Popularne posty